Tajemnicze Sudety Środkowe
Klasztor w Broumovie

Czeski przewodnik po Broumowskim klasztorze lubi pominąć kryptę z mumiami. Trzeba mu przypomnieć. Z udawanym zaskoczeniem zbiera kserowane opisy klasztoru i każe nam zawracać – przez kościół. W bogatym barokowym wnętrzu pospiesznie mijamy kilka relikwii. Nie ma już czasu na zdjęcia, chociaż przed chwilą zapisaliśmy kilkadziesiąt. Niskim chłodnym korytarzem idziemy do krypty, gdzie złożono 34 zmumifikowane ciała, w tym ciało Bohuslawa z Chrustowa, którego szczątki nigdy nie ulegną rozpadowi. Niektórzy zostają przed kryptą.

Z mrocznej krypty wychodzimy mocno ubawieni, nie z powodu mumii, ale za sprawą małej Igi, która z nosidełka na plecach taty rzuca wesołe – „pa, pa” do spoczywających tu ciał. Nad filiżanką espresso w przyklasztornej kawiarence przeglądamy zdjęcia: klasztor, całun, gabloty, korytarze, manuskrypty w bibliotece, zakrystia, barokowe wnętrze kościoła, mumie. Mumie nie wyszły dobrze – za ciemno.

 

Galeria zdjęć: Klasztor w Broumovie, mumie, całun i manuskrypty

 

Brama klasztoru w Broumovie
Klasztor w Broumovie
balustrada-rzezby-klasztor.jpg
piec-refektarz
refektarz-klasztor
replika-calunu-turynskiego
wnetrze-klasztoru
biblioteka-klasztor
klasztor-manuskrypty
sufit-biblioteka-klasztor
klasztor-biblioteka
zakrystia-relikwie-wojciecha
zakrystia-freski
kosciol-sw-wojciecha
kosciol-barokowe-zdobienia
prospekt-organowy-broumov
okno-kosciol
wnetrze-kosciola
broumov-relikwie
relikwie-broumov
broumov-gimnazjum-klasztorne
broumov-ogrody
klasztor-z-ogrodu-szczeliniec

Klasztor w Broumovie

Benedyktyni już w XIII wieku osiedlili się w leśnych odstępach północnych Czech tuż przy granicy Księstwa Świdnickiego. Broumowską Ziemię otrzymali w darze od króla Przemysława I w 1213 roku. Wkrótce zbudowali klasztor, następnie browar, a w XIV wieku założyli miasto Broumov. Ślady działalności broumowskich benedyktynów widać w okolicy. Niedaleko we wsi Olivetin stoi czynny jeszcze browar, na szczycie Hvezdy w Broumowskich Ścianach lśni złota gwiazda ponad dachem kamiennej kaplicy.

Przez kilka wieków życie w klasztorze nie zawsze biegło spokojnym rytmem. W latach pięćdziesiątych XX wieku kościół w Czechosłowacji stał się miejscem prześladowań, a wiele obiektów przejęło państwo w ramach nacjonalizacji. W tym okresie klasztor stał się obozem dla zakonników, których zmuszano do niewolniczej pracy w okolicach Broumova. Osłabienie prześladowań nastąpiło dopiero w 1968 roku, w klasztorze zostały tylko siostry dominikanki, ale w 1990 roku przeniosły się do klasztorów na Morawach.

Dziś w Broumowie nie ma już zakonników. W klasztorze prowadzona jest szeroka działalność kulturalna, a wnętrza udostępniono dla zwiedzających. Specjalnie skomponowanej w trutnowskiej prażarni mieszanki kawy można skosztować w kawiarni Dientzenhofer na terenie historycznego gimnazjum klasztornego.

Nad filiżanka espresso nabieramy sił do dalszego zwiedzania. Zostały jeszcze klasztorne ogrody.

Replika Całunu Turyńskego z 1651 roku.

Kopię całunu odkryto dopiero w 1999 roku w kościele św. Wojciecha. Jak czytamy na stronie http://klasterbroumov.cz/pl/turinske-platno jest to jedyna kopia całunu w Europie Środkowej a zarazem najbardziej udana. Możną ją zobaczyć w refektarzu – dawnej jadalni broumovskiego klasztoru. Wyeksponowana w podświetlonej gablocie nie jest jedyną atrakcją tego miejsca. Refektarz to bogato zdobione wnętrze z ogromnym zabytkowym piecem kaflowym przy wejściu. Wśród umieszczonych w gablotach zdobionych ornatów znajdujemy egzemplarze bogato zdobione drogocennymi kamieniami.

Księgi i manuskrypty

W klasztornej bibliotece unosi się magiczna atmosfera. Stare kolorowo oprawione księgi, na uginających się pod ich ciężarem półkach, przypominają magiczne grymuary. Są ich setki na czterech ścianach oraz na górnym otwartym piętrze.

Wygniecione krzesło obok starego globusa podsuwa wyobraźni obraz maga, który wyszedł na chwilę, ale wróci recytując zaklęcia. Te wyobrażenia nie są bezpodstawne, przed wizytą w broumowskim klasztorze dowiedzieliśmy się, że był tu przechowywany Codex Gigas zwany też „Biblią Diabła”. W benedyktyńskiej regule duże znaczenie miało czytanie. Mnisi powinni czytać przez 3 godziny dziennie, dlatego biblioteczny zbiór powstawał już z początkiem założenia klasztoru. Trudno tu odnaleźć dzieła z tego okresu. W niewyjaśnionych okolicznościach zaginęło wiele manuskryptów, kiedy bibliotekę klasztorną upaństwowiono w 1948 roku.

Zakrystia - Relikwie św. Wojciecha

W zakrystii uwagę zwraca odsłonięty spod warstwy sadzy fragment fresku "Ofiara Melchizedeka" namalowanego przez Felixa Antona Schefflera. Niedokończona praca konserwatorska intryguje, czeski przewodnik wyjaśnia dlaczego odsłonięto tylko fragment ale my nie słuchamy. Nas interesują relikwie św. Wojciecha. Trudno uwierzyć, że szczątki które oglądamy sięgają czasów początków chrześcijaństwa na ziemiach polskich a sam św. Wojciech jest patronem Czech i jednym z trzech patronów Polski.

Kościół św. Wojciecha przy klasztorze w Broumovie

Uderzające jest bogactwo dekoracji w przestrzeni kościoła św. Wojciecha. Projekt Kiliána Ignáca Dientzenhofera realizowało kilku wybitnych artystów przemieniając gotycką świątynię w barokowe cudo. To wrażenie podzielają z nami inni uczestnicy wycieczki. Każdy robi zdjęcia, trudno się powstrzymać nawet tym bez pozwolenia na fotografowanie. W takich wnętrzach każdemu wychodzi, zwłaszcza kiedy światło sprzyja wpadając przez wysoko umieszczone okna rozświetla sklepienie, zostawiając nas w półmroku. To chyba celowy zabieg dawnych konstruktorów. Mamy wrażenie, że tam wysoko toczy się życie, a my wędrujemy między relikwiarzami ze szczątkami świętych. Kościół to ostatni punkt na trasie naszego zwiedzania. Przed wyjściem z kościoła na klasztorny dziedziniec ktoś przytomny z naszej przypadkowej grupy pyta czeskiego przewodnika o mumie- miały być. Przewodnik zbiera kserowane opisy klasztoru w języku polskim i każe nam zawracać przez kościół.

Mumie w broumovskim klasztorze

Wyraźnie chłodniejszy klimat podziemi nie wszystkim odpowiada, niektórzy zostają przed kryptą. Mrok panujący w krypcie utrudnia fotografowanie. Poproszono nas o nie używanie lampy błyskowej, bez statywu nic nie wyjdzie. Próbujemy odnaleźć największą trumnę, a w niej ponad dwu metrowe ciało, najlepiej zachowane, ale nie potrafimy. Ma to być ciało Bohuslava z Chrastu, podejrzewanego o bycie fekstem, ludzką istotą o ponadprzeciętnej sile i wytrzymałości, ale całkowicie ludzkich zachowaniach, czasem nieświadomych swej odmienności. Wyróżniali się wyjątkowo gładką skórą, odporni na choroby i urazy, nawet po śmierci ich ciała pozostawały w całości, kurcząc się tylko nieznacznie. Fekstowie, według czeskich i morawskich legend (powstałych w okresie wojny trzydziestoletniej ale też w mitologii słowiańskiej) mogli żyć nadal po śmierci, zabić ich mogła tylko szklana kula lub drewniany kołek.

W piwnicach klasztoru złożono 34 mumie. Wiemy, że nie są to ciała broumovskich mnichów. Mumie przeniesiono do klasztoru w Broumovie w 2000 roku z kościoła parafialnego św. Prokopa w Vamberku gdzie zmieniony mikroklimat podziemi zagrażał mumiom. W podziemiach klasztoru mumie znalazły tymczasowe schronienie, tutejszy klimat nie jest dla nich idealny.

Ogrody

Klasztorne ogrody nie są już tak chętnie odwiedzane przez turystów jak sam klasztor. Kto tu nie dotrze, straci okazję zobaczenia budowli na tle Szczelińca Wielkiego w Górach Stołowych. Z perspektywy ogrodów klasztor wydaje się niemal równy górze.

W tym miejscu kończymy zwiedzanie klasztoru. Na ławeczce przy fontannie odpoczniemy chwilkę. Mała Iga wyrywa się z nosidełka, bo tu podoba jej się najbardziej.

Zwiedzanie klasztoru w Broumovie

Klasztor jest dostępny do zwiedzania przez cały rok. Od listopada do marca czynny trochę krócej. Zwiedzanie zaczyna się o pełnych godzinach, dlatego warto wcześniej wykupić bilet wstępu w Café Dientzenhofer. Amatorzy fotografii powinni wykupić pozwolenie na fotografowanie, przewodnicy naprawdę zabraniają fotografowania bez pozwolenia.