Tajemnicze Sudety Środkowe

W małej górskiej wsi Podlesie nieopodal Wałbrzycha stoi niezwykły pomnik przedstawiający pień drzewa. Żeliwny odlew zastępuje prawdziwe drzewo powalone przez burzę 1 sierpnia 1853 roku. Żeliwna lipa to pamiątka wydarzeń z 22 lipca 1762 roku. Tego dnia król Fryderyk II robił objazd miejsc, w których dzień wcześniej jego wojska walczyły z wojskami austryjackimi wypierając ich z twierdzy Świdnica.

WŻeliwne drzewo we wsi Podlesie czasie objazdu Fryderyk II zatrzymał się na odpoczynek przy zajeździe we wsi Podlesie (wtedy Podlesie nosiło nazwę Waldchen). Zachwycony gospodarz osobiście zaopiekował się królewskim koniem. Przywiązał konia do klamry w pniu starej lipy. Dawid Polte wykorzystał to zdarzenie do promocji zajazdu. Po kilku miesiącach drzewo znane było już w całych Prusach jako "królewska lipa". Polte zmienił nazwę drzewa w 1763 roku, kiedy podpisano umowę pokojową kończącą wojnę siedmioletnią. David Polte przed śmiercią nakazał synowi dbać o pamiątkowe drzewo. Lipę Pokoju chciało zobaczyć wielu podróżnych z całych Prus. "Lipa Pokoju" pod opieką rodziny Polte przetrwała prawie sto lat, aż do 1853 roku, kiedy legła pod naporem wiatru. Wieści o zniszczeniu "Lipy Pokoju" dotarły do Fryderyka Wilhelma IV. Ze względu na zasługi właścicieli zajazdu Fryderyk IV ufundował żeliwny pomnik przypominający pień starej lipy. Pomnik wykonała odlewnia z Grzmiącej. W 1858 roku uroczyście odsłonięto nowy pomnik. Przez długie lata żeliwna lipa budziła szacunek.

 

 Dziś ten nietypowy pomnik nadal stoi w ogrodzie we wsi Podlesie, gdzie przed wiekami odpoczywał wielki strateg i jedna z ważniejszych postaci Niemiec. Żeliwna lipa w latach dziewięćdziesiątych padła jednak ofiarą kolekcjonerów lub złomiarzy i jak mówią mieszkańcy budynku co jakiś czas ktoś chciałby odkupić taki skarb.

 

Całą historię Lipy Fryderyka można przeczytać w książce Joanny Lamparskiej "Dolny Śląsk jakiego nie znacie".